Profesor Karel Lewit nie żyje

Dziś dotarła do mnie wiadomość, że Profesor Lewit zmarł. Nie mówiono o tym w wiadomościach, poranne serwisy także o tym milczały, a to wydarzyło się w 2014 roku…

 

Kim był dla mnie Lewit?

 

W s z y s t k i m, co leży u podstaw mojego rozumienia terapii manualnej, zarówno mechaniczności tejże, jak i nieokiełznanej odruchowości.

Kiedy na studiach pierwszy raz usłyszałem jego nazwisko, nic ono dla mnie nie znaczyło, bo nie miałem pojęcia, kto to był. Z czasem słyszało się Lewit to, Lewit tamto… Pierwsza skserowana i zakupiona na studiach książka to była właśnie Lewitowa biblia. I nie było odwrotu. Z początku niczego nie rozumiałem, w ząb. Raz czytałem, drugi raz, trzeci, czwarty, fragmentami, wyrywki, potem metodycznie, kartka po kartce. Byle głębiej, byle coś więcej, byle szerzej. No a potem pojawiły się spotkania Warszawskiego Oddziału PTF i tam starsi koledzy otwierali mi oczy na niezmierzone wręcz pokłady wiedzy, którą zawierały stronice tego podręcznika. Do dziś go mam. Sięgam po niego dość często. Można rzec: biblia, to biblia 🙂

 

Profesora nigdy nie spotkałem, nie słuchałem jego wykładów, ale wszystko, kim dla mnie się stawał przez te lata studiów jego podręcznika, to Pasjonat, Geniusz, Lekarz z Urodzenia. Jedyne, czego nie umiał chyba wyleczyć, to własnego odejścia… Na to nie znalazł techniki. Szkoda.

 

https://www.youtube.com/watch?v=DSriQziT1s4#t=11

 

Czy aikido może być traktowane jako forma terapii ruchem?
iKark? Nowoczesne technologie mają dla nas nowe odkrycie!