blodef

Nie garb się! pusty slogan czy jednak racja?

Miało być dziś o znachorach, ale nie będzie. Zmiana tematu. Będzie o powtarzanym w kółko haśle: NIE GARB SIĘ i o jego istocie.

Najpierw należy sobie uświadomić prostą prawdę, że każdy z nas ma inne plecy oraz inny nawyk postawy. Czyli nie ma dwóch takich samych pleców ani dwóch takich samych – no właśnie – garbień się, jeśli można użyć tego słowotworu. Krzywizny ciała każdego z nas są różne w swojej wielkości kątowej, dając się równocześnie skatalogować do odpowiedniego typu budowy kręgosłupa. Istnieją trzy podstawowe typy i każdy z nich jest normą. Bez wzgl. na to, czy jest to typ smukły, o niewyraźnie zarysowanych krzywiznach czy może przeciążony, którego łuki są nazbyt wyraźne – one wszystkie są normą. Predysponują do określonych dysfunkcji, ruszają się inaczej, ale są normą. Mieszanie tych typów staje się dopiero „wykroczeniem” przeciw prawidłowemu działaniu ciała i wymaga zastanowienia.

Czym więc jest to nieszczęsne garbienie się? Jest nadmiernym wyginaniem kręgosłupa piersiowego przede wszystkim w płaszczyźnie strzałkowej. Nadmiernym oznacza tu co? Ponad zwyczajną przyzwoitość określoną akceptacją tkanek. Każda z tkanek narządu ruchu stanowiąca o kręgosłupie (kości kręgów, mięśnie, więzadła, powięzie, skóra) ma swoją wytrzymałość na rozciąganie i przeciąganie się z nimi zakończy się wcześniej czy później albo bólem albo dolegliwościami stowarzyszonymi, jak choćby dolegliwości wegetatywne.

Garbienie się może być wynikiem kilku podstawowych czynników:

1. niechlujstwa powodowanego niedbałością wzgl własnego ciała lub nieświadomością tegoż,

2. modą, która określa, że tak właśnie należy się trzymać, bo jest to trendy tudzież cool,

3. stanami emocjonalnymi wynikającymi z depresji, stanów przygnębienia, lęku albo innych „przybijających” sytuacji,

4. wzorców umysłowych odwzorowujących się w postawie ciała (o tym pisałem przy okazji wzorców myślowych)

Garbienie się wywołuje określone reakcje w ciele, we wszystkich jego narządach i niesie niewielkimi krokami swojego rodzaju zgubę. I nie jest to przesada…

Pochylenie ciała ściska klatkę piersiową, upośledzając oddech, swobodną wymianę tlenu oraz wydalenie dwutlenku węgla. Utrudnia sercu pracę poprzez ściskanie go otaczającymi narządami. Zamyka wlot do klatki piersiowej, utrudniając pracę nerwów schodzących do klatki piersiowej i głębiej. Przy pochylaniu ciała wiotczeje brzuch, który i tak w swojej naturze ma tendencję do wiotczenia. No i niezwykle obciąża kręgosłup lędźwiowy, gdyż wymusza na nim nadmierny wysiłek w celu utrzymania jakotakiego pionu. Nie wspominam celowo o biodrach, żeby nie było, że się powtarzam! Te dopiero cierpią… Barki pracując na ześlizgujących się z klatki piersiowej łopatkach nie popracują zbyt długo bez bólu.

I żeby było jasne: mowa tu nie tylko o garbieniu się w pionie, ale co najgorsze – w siadzie. A tu dużo mamy za uszami zapewne wszyscy i świętych jest niewielu. Warto myśleć o pozycji w czasie pracy przy biurku, o tym, gdzie ustawiony jest monitor, o pozycji w samochodzie, przed tv… Czy t o wystarczy? W wielu przypadkach jest to niczym innym, jak pracą nad posta. Ale czasem potrzeba poćwiczyć. By dobrze dobrać ćwiczenia, warto porozmawiać z kimś zaufanym.

Przy garbieniu wynikającym z depresji, nastrojów przygnębienia itd warto udać się do specjalisty mogącemu dopomóc w tej materii.

Nie przesadzając: pilnujmy pionu. Pilnujmy gracji w ciele, ruchu wymagającego jak najmniej wysiłku. Wysuwanie środka ciężkości głowy poza płaszczyznę podparcia stóp i poza miednicę, jest dezorganizacją pracy ciała. Niepotrzebną. Popatrzmy choćby na kobiety Afryki noszące na głowach ciężary. Nie ma tam mowy o garbieniu się, a ile w tych ciałach wdzięku pomimo przenoszonych ciężarów.

Warto otworzyć ciało, warto przypomnieć sobie, dlaczego nazywa się nas istotą myślącą ale i spionizowaną…

Dlaczego warto rozciągać mięśnie przywodziciele uda?
Biodra a ból