Komu i po co potrzebne są przysiady? – z okazji Świąt :-)

Prosta pozycja, prosty bezruch, proste miniruchy na boki, niby nic a jest w tym coś, czemu warto się przyjrzeć.

W wielu dysfunkcjach narządu ruchu, przysiad, a raczej niemozność jego wykonania, jest bardzo czytelnym sygnałem,że z biodrami/człowiekiem coś jest nie tak, jak mogłoby być. Ruchomość bioder, o których na tym blogu jest już bardzo dużo, winna być symetryczna, płynna i umozliwiająca wykorzystanie ruchu bioder w możliwie najwiekszym stopniu. Biodra są zakresowo prawie nieograniczone, a tym, co zmienia niekorzystnie ich elastyczność, są zazwyczaj wzorce napięciowe towarzyszące wzorcom myślowym, według których żyje człowiek, ale także wzorce ruchowe (a raczej bezruchowe), które trwając w czasie – doprowadzają do ograniczeń, przykurczów, które są fundamentem łańcuchów patologii dziejących się w ciele człowieka.

Jednym z elementów profilaktyki przykurczów oraz dysfunkcji bioder są przysiady właśnie a dokładnie mówiąc – przebywanie w nich. 

Nie ma o czym mówić, kiedy jesteśmy w stanie po prostu usiąść w przysiadzie z szeroko rozstawionymi kolanami i stopami. Pod górkę zaczyna być, kiedy nie wychodzi nam to a przeszkód jest po drodze kilka.

1. ból pleców: jest to czynnik dla wielu osób paraliżujący wręcz, gdyż połaczenie dwóch faktów – bólu i pleców – dla wielu równa się chorobom pleców typu dyskopatie, rwa itp; o mitach dotyczących tego typu schorzeń pisałem także na tym blogu,

2. ograniczenia ze strony kolan: te, jako pierwsze przechwytują nieprawidłowości z rejonu bioder, a więc ich niesprawność jest w prostej linii wskazówką tego, co dzieje się w biodrach,

3. ograniczenia ze strony stóp (głównie stawy skokowe oraz mięśnie trójgłowe): jako wynik nierozciągania tychże.

Jesli decydujemy się na podejście do tych ćwiczeń, proponuję robic to po wstepnej rozgrzewce bioder czy to za pomoca prostych ćwiczeń stretchingowych czy też „żabki” w podporze przodem:

 

 

O tym ćwiczeniu napiszę osobny atykuł, gdyż jest to przewspaniałe ćwiczenie i jego oddziaływanie na biodra jest niedoceniona.

Wracając do przysiadów; warto rozpocząć je przy czymś, o co można sie stabilnie oprzeć – meble, framuga drzwi, cokolwiek, co nie ucieknie spod reki, nie przesunie się. Uważnie opuszczając ciało pomiędzy stopy będące na szerokości na wstępie najwygodniejszej dla ćwiczącego, dochodzimy do mozliwie najniższego położenia i tam starając się rozluźnić ciało – odpoczywamy. Czy będzie trwało to 10 sekund czy 2 na początku – każda sekunda jest tu cenna. Oddech możliwie najgłębszy i postawa w miarę wyprostowana – to wstęp do dalszego ćwiczenia.

Jeśli już uda się uzyskać możliwie najgłębsze zejście i komfortowoo się w nim odnaleźć – rozpoczynamy kolejne kroki, czyli w tym przypadku stawianie stóp coraz szerzej oraz rozpychanie kolan na zewnątrz. Można to robić łokciami po prostu, wytrzymując pozycję „otwarcia” bioder w miarę długo.

 

 

Jeśli i to wychodzi w miarę bez oporu, próbujemy przenosić ciężar ciała znad jednej stopy nad drugą. Będzie działo się to ruchem po łuku, gdyż tak własnie zaprojektowane są biodra – kuliście, sferycznie, łukowato. Im dłużej i swobodniej umiemy w tej pozycji się odnaleźć, tym lepiej dla naszych bioder i reszty ciała. Asymetrie wychwytywane przez ciało będą tu „rozćwiczane” i stopniowo usuwane.

Polecam to ćwiczenie wszystkim teleuwielbiaczom, którym podpowiem, iż film można obejrzec również w przysiadzie. Wszystkim krzesłopracusiom, gdyż przerwy wykonywane dla kolejnych przysiadów, są elementem profilaktyki zmian w biodrach, rozprężeniem i ulgą w długotrwałym siadzie.

Powodzenia!!!

PS. Przy okazji Świąt warto czasem odejść od stołu i pokucać :-). Zdrowych i kucanych Świąt więc!

Biodra jeszcze raz i jeszcze raz...
Informacja o pracy gabinetu w okresie między Świętami a Nowym Rokiem