Igłoterapia krętarza – rozmowa z Wielkim Lekarzem

Igłoterapia jest na tym blogu bardzo często przywoływana, jako zabieg o niezwykłej sile diagnostycznej, ale nade wszystko leczniczej. Można rzec: zabieg widzi, ale i działa. Przybliża nam obraz połączeń dysfunkcyjnych w ogarnialny sposób, otwiera oczy na ich złożoność tudzież bardzo oczywistą prostotę i wprowadza w system samoregulacji mnóstwo danych, dzięki którym zaczyna on pracować z intencją naprawy sytuacji zastałej, zmiany tego, co doprowadziło do zabiegu. „Wylecz to, przez co muszę teraz cię kłuć” – mówi igła do organizmu i on to podejmuje, jako wyzwanie, zadanie do wykonania, jako koło ratunkowe rzucone właśnie przez niewielką igłę.

 

Krętarz większy jest integralną częścią mechaniki i odruchowości stawu biodrowego, a więc ciała. Przenosi duże naprężenia wynikające z chodu, biegu, skoków tudzież innej aktywności ruchowej, w której uczestniczą kończyny dolne. Nie pozostaje jednak obojętny na sytuacje dziejące się w innych częściach ciała, szczególnie na działania przepony i aparatu żucia. Okostna krętarza – gdyż to ona jest najistotniejsza, jako okno komunikacji – jest w stanie wytworzyć na sobie / w sobie swoiste zmiany czynnościowe / odruchowe, które prowadzą w linii prostej do wygenerowania bólu i / lub stowarzyszonych dolegliwości wegetatywnych. Zmiany te nie są widoczne dla badań obiektywnych (rtg, usg, mri, tk) a przez to stanowią problem dla diagnostów z kręgu medycyny oficjalnej. To, czego nie widać – nie istnieje. To prosta zasada, którą rządzi się proces diagnozowania wszelkich dysfunkcji w świecie tej gałęzi wiedzy. Stąd mgła w diagnozach i brak sensownych propozycji dla rozwiązania problemu, gdy przychodzi do analizy reakcji czynnościowych. Tkliwość dotykowa okostnej wskazuje bezpośrednio na stan podrażnienia, a co za tym idzie – pozwala wnioskować o zaangażowaniu tkanek związanych z nią bezpośrednio lub pośrednio w dolegliwość. W przypadku związku bezpośredniego – mięśnie stawu biodrowego – analiza się upraszcza. W przypadku związku pośredniego (w okostnej odbija się jakiś proces, w niej się on komunikuje z otoczeniem), otwiera nam możliwość szukania i nie wiązania diagnozy w mocno spętany tok myślowy. Otwarcie na możliwości całościowej analizy pracy narządów i tkanek jest największą zaletą koncepcji medycyny czynnościowej całościowej, czyli holistycznej właśnie. Co dla siebie z niej weźmiemy, z jakiej perspektywy na ciało będziemy patrzeć, to już odrębna rzecz. Ta otwartość właśnie jest powodem powstania wielu systemów terapeutycznych, które pracują czy to na ciele, czy na emocjach człowieka. A wiadomo, że to w sumie na jedno wychodzi 🙂

 

Co z krętarzem? Co nam mówi jego podrażnienie i co z tym możemy robić?

Po pierwsze podrażnienie krętarza może być całkiem nieuświadomione dla pacjenta, tzn. nie identyfikuje miejsca z bólem. „Ono mnie nie boli” – stwierdza pacjent, ale uciśnięty w nie, natychmiast reaguje potwierdzeniem, że tak, to jest mocno nieprzyjemne, bolesne czy też wywołuje reakcję promieniowania bólu. Po drugie podrażnienie krętarza potrafi być uświadomione przez pacjenta, który pokazuje wręcz palcem – tu mnie boli i stąd coś się dzieje, nie wiem, co ale intuicja mi mówi, że ten punkt jest jakoś ważny w tym, z czym przychodzę. Tacy pacjenci np. nie mogą sypiać na wybranym boku, gdyż ucisk ciała na biodro / krętarz uniemożliwia im sen po prostu. Po trzecie krętarz stanowi niezwykłe skrzyżowanie, na którym stojąc, można wybierać drogi terapii tego, co doprowadziło do powstania podrażnienia. Swoisty punkt widokowy, z którego wiele widać. Nad brzegiem morza obserwować można przeróżne fale, sztormy ale i spokojną taflę, podobnie rzecz się ma z tym miejscem. Wszystko widać.

 

Podrażnienie krętarza mówi wprost: lecz. Potrzebuję. Nie jest szałowo. To moje wołanie o wsparcie. Gdyby nie działo się nic niepokojącego, okostna byłaby w stanie niebolesności. Rozmowa jest czarno-biała i dobrze. Można się jedynie wahać, kiedy należy wprowadzić do pracy igłę. Decyzja ta uwarunkowana jest stanem ogólnym ciała, a nade wszystko reaktywnością.

 

Igłoterapia krętarza jest zabiegiem, podczas którego daje się odczytać z mapy reakcji to, co złożyło się na powstanie stanu podrażnienia. Komentarz ze strony pacjenta, który relacjonuje przebieg zabiegu od swojej strony (promieniowania, prądy, mdłości, drętwienie, rozpieranie…) jest bezpośrednią i przewartościową wskazówką dla terapeuty, który odczytuje z tego informacje – propozycje na dalsze części leczenia. Zabieg wykonywany jest raz z założenia i nie powinno się go powtarzać, bo dobrze wykonany – załatwia temat. Bywają jednak sytuacje, iż zabieg się przerywa lub proces stymulacji negatywnej jest tak intensywny, iż należy go powtórzyć.

 

Reakcje pozabiegowe stanowią oczekiwany komentarz ze strony organizmu. Przestawiana jest mocno odruchowość ciała, a co za tym idzie – jego dotychczasowość. Okazuje się, że droga, którą kroczył nie jest dla niego najlepsza, należy go z niej zdjąć, zmienić całkowicie kierunek i cel marszu. Ta nagłość działań wywołuje swoistą szarpaninę wewnątrz organizmu, który z jednej strony chce być zdrów za wszelką cenę, a z drugiej niczego sobie mu w tym, co było, przyzwyczaił się, jakoś szło, no więc o co ten hałas? Reakcje pozabiegowe są dobre. Dla pacjenta niejednokrotnie trudne, wymagające cierpliwości i przyjęcia ich mimo wszystko z otwartością i nie stawiania im oporu.Dla terapeuty są wręcz przewodnikiem po reakcjach ciała, pomocą w podjęciu decyzji o formie dalszego leczenia. Trwające zazwyczaj 2-3 dni (bywają sytuacje, które przedłużają ten proces i wiążą się one bezpośrednio z niewydolnością organizmu, jego rozedrganiem, rozregulowaniem) są początkiem celowej terapii.

 

W jakich przypadkach stosuję igłoterapię krętarza większego?

Lista dolegliwości jest długa i otwarta, nie ma ram, które ją domykają, gdyż nie można się zamykać na wykorzystywanie tego zabiegu w terapiach, które dotąd nie korzystały z niego. Tym bardziej, iż ostatnie doniesienia wskazują jasno i wyraźnie, iż igłoterapia krętarza zmienia obraz krwi (potwierdzają to badania laboratoryjne) a to stanowi niezbijalny argument o mocy zabiegu, możliwości wykorzystywania go w leczeniu przeróżnych schorzeń. Poniżej moja najprostsza lista stworzona na potrzeby tego artykułu:

  • ból biodra, koksalgia i koksartroza,

  • bóle głowy przeróżnego pochodzenia (także połówkowe), zawroty głowy,

  • bóle kolana i zespoły pseudokolanowe,

  • dolegliwości stopy po tej samej stronie,

  • ból podbrzusza,

  • zaburzenia pracy pęcherza, prostaty, narządu rodnego u kobiet,

  • kłopoty ze snem, koncentracją, permanentne zmęczenie, rozdrażnienie, brak witalności w ciele, apatyczność,

  • schorzenia aparatu żucia objawiające się bruksizmem, zapaleniem dziąseł, krwawieniami,

  • kłopoty z koordynacją ciała,

  • bóle szyi,

  • inne.

 

W mojej praktyce traktuję krętarz, jako Wielkiego Lekarza. Jest niezwykłym miejscem ciała, posiadającym moc diagnostyczną i sprawczą dla wielu problemów, z którymi przychodzi się zmagać w pracy terapeutycznej. Jest szerokim zazwyczaj oknem do bodźcowania, komunikacji z ciałem, a przez to wdzięcznym kanałem porozumiewania się. Jest konkretny, jak wspomniałem biało- czarny, czytelny, wpierający, wzmacniający, wnoszący w terapię tak wiele, jak chyba żaden inny zabieg. I to potwierdza praca z pacjentami …

 

Prelekcja w Mielcu nt. OPÓR ZNACZY BÓL
Nocna audycja w Trójce już na stronie radia