Chodziki – wyrok na biodra.

Temat chodzików jakoś chodził za mną kilka lat temu, przysiadł nieco ale dziwnie wraca. Dziś pochylam się nad tym, gdyż uważam, iż należy wypowiedzieć swoje zdanie na temat urządzeń, które w założeniu miały pomagać w rozwoju dzieci, a w rzeczywistości jednak w moim rozumieniu zagadnienia, są od tego bardzo bardzo dalekie.

Chodzik, w swoim założeniu, ma na celu wspierać naukę chodzenia i koordynacji ruchów małego dziecka. Ma stanowić odciążenie dla rodziców, którzy nie muszą biegać za maluchem, by kontrolować każdy jego krok. Miały być cudownym rozwiązaniem pomagającym przejść przez najbardziej chyba z wymagających okresów w nauce chodu. Miały być, ale moim zdaniem – wyszło, jak zawsze…

Nauka chodu jest długotrwałym procesem, który łączy w sobie swoistą gotowość wszystkich układów, składających się na ciało. To chód wymaga sprzężenia ze sobą mnogości bodźców do – i od – , zebrania ich w harmonijną całość, która objawi się właśnie w skoordynowanym chodzie, a potem biegu czy innych typach aktywności ruchowej.

By proces nauki chodu był wartościowym i efektywnym, musi zachodzić w naturalnych warunkach, które postawią przed ciałem dziecka wyzwania. Nie da się niczego obejść przeskoczyć czy oszukać, gdyż każdy z tych pozornych „objazdów”, zostanie wcześniej czy później wyłapany przez organizm, jako nieścisłość w procesie nauki i niestety czymś trzeba będzie za to zapłacić.

Proces rozwoju człowieka trwa dość długo zanim dotrze do bioder a potem jeszcze długo będzie się „docierał” na ich poziomie. Biodra są niezwykle wymagającymi stawami, w których spotyka się dwa rodzaje głównych sił bodźcujących: od ziemi oraz od tułowia, głowy i kończyn górnych. To w nich dojść musi do sprzężenia tego, co organizm odbiera przez receptory w kończynach dolnych oraz jak połączyć to z ruchami górnej części ciała. A do tego potrzeba prawidłowego bodźcowania podczas całego procesu nauki chodu, także – a może przede wszystkim – podczas etapu pionizacji oraz następowych po nim etapach rozwoju ruchowego.

W nauce chodzenia NIE ma etapu podpierania miednicy na kościach kulszowych ani łonowych tudzież chodu w półprzysiadzie, półzawieszeniu lub na palcach, bez możliwości przetaczania stóp od styku pięty z ziemią do odbicia paluchem. Chód wymaga kształtowania stabilizacji miednicy ze strony mięśni , które mają za to odpowiadać przez całe życie, a nie być zastępowane przez paski podtrzymujące. Biodra kształtują się w pełni będąc obciążanymi, a ten czynnik gwarantuje nam jedynie grawitacja i zmaganie się z nią bez oszukiwania. Biodra nie znoszą oszustw w żadnej postaci i domagają się swego, a tym jest pełne i prawidłowe z nich korzystanie. Biodra potrzebują skupienia na sobie sił wraz z radością wybuchającą w miarę uczenia się kolejnych kroków, to stawy iście eksplozyjne emocjami. To wulkany siły, dynamiki, życia, ale by takimi się stały, trzeba im zapewnić prawidłowy rozwój.

No i czy po tym wstępie mam coś napisać o chodzikach?

Reszta jest milczeniem…

 

Kolagen firmy Bio Organic już dostępny w gabinecie
Gimnastyka osób starszych i w podeszłym wieku