Biodra w ruchu. Ruch w biodrach.

Biodra to stawy ruchu, dynamiki, eksplorujące własne skrajności a przynajmniej takie jest założenie. By mogły się realizować w tym, co do nich przynależy, potrzebują możliwości. Na możliwość składają się:

  1. zakres ruchu,

  2. odpowiednia dynamika mięśni,

  3. koordynacja,

  4. zadowolenie,

  5. odpowiednie odżywienie / suplementacja.

 

Każdy z tych elementów stanowi nieodłączny składnik powodzenia. Bez któregoś z nich nie uda się dać biodrom tego, co do nich przynależy, co przynosi im radość, spełnienie a przez to zdrowie przede wszystkim.

 

Ad 1.

Zakres ruchu stawu biodrowego zależy od jego kształtu oraz stanu elastyczności aparatu torebkowo-więzadłowego i mięśniowego. Można by tu zakończyć. Tyle, że to zdanie niewiele jednak mówi i pozostawienie go takim nagim, wystawia je na krytykę niejasności. Słusznie.

Typologia miednicy wg Gutmanna pokazuje jasno, jaki rodzaj biodra jest najbardziej ruchomy – biodro przypisane do miednicy wysokiej, czyli tej, której kąt nachylenia kości krzyżowej względem płaszczyzny poprzecznej jest duży (kość krzyżowa praktycznie w pionie). Te biodra są nawet określane, jako nadruchome. Łatwość uzyskania separacji powierzchni stawowych w teście dystrakcji jest tu elementem towarzyszącym. Należy jednak pamiętać, iż ta miękkość / łatwość odciągnięcia głowy od panewki potrafią się osobniczo oczywiście różnić. Idący ponad nimi kręgosłup o niewielkich krzywiznach stawia przed nami osobę, która ma predyspozycje do dużej ruchliwości / ruchomości / zakresowości. Miednica przodopochylona (typ koksartrotyczny) to skrajne przeciwieństwo – biodra zapieczone niejednokrotnie, zamurowane kształtem i naprężeniem tkanek wokoło. Stan pośredni (miednica pośrednia, niektórzy określają ją jako normalną – a one przecież wszystkie normalne) to mieszanina powyższych. I w tym typie ujawnia się chyba najwięcej różnorodności typologicznych, ruchowych. Najszersze spektrum typów, predyspozycji, a co za tym idzie możliwości.

Zakres ruchu zależy także od stanu aparatu więzadłowego i mięśniowego. I jeden i drugi należy utrzymać w higienie, która przewiduje miękkość, elastyczność, rozciągliwość tych tkanek, a zarazem poprawia zdolność ich kurczenia się, operowania nimi w skrajnych położeniach, obsługi stawu w ogóle.

Poznaję ostatnio coraz więcej ćwiczeń, pozycji ułożeniowych a także ćwiczeń czynnych, dzięki którym poznaję swoje biodra od strony dotychczas nieznanej. Wyjście poza schemat stanowi dla mnie samego niezwykłe odkrycie, a doświadczenie, jak nieporadny jestem wobec wielu ruchów albo pozycji rozciągowych pokazuje mi, jak wiele mam do zrobienia przy swoich biodrach. Otwieranie bioder na nieznane im – jak się okazuje – ruchy, decyzja o czerpaniu z pozycji rozciągowych, które wprawiają mnie w osłupienie, bezradność wręcz pomieszaną z rozbawieniem, jak bardzo niezdarny w tym się okazałem. To wielka nauka i niezwykłe doświadczenie. Polecam 😉

 

Ad 2.

Dynamika mięśni wynika z ich typologii (białe lub czerwone lub mieszane). Dynamika odzwierciedla też nasze wnętrze, typologię emocjonalno – żywieniową, reaktywność opartą o wychowanie pomieszane z naturalną potrzebą ruchu. To, czym dla nas jest ruch, jak postrzegamy jego rolę w życiu, gdzie umiejscawiamy go na liście spraw potrzebnych pokazuje na swój sposób koloryt naszej kultury fizycznej. Dając ciału możliwość korzystania z siebie, z jego dynamiki, sił, żywotności, podtrzymujemy w nim/nas pewność, że jest ono dobre, mądre, oddane nam bez reszty.

 

Ad 3.

Koordynacja. Klucz do ergonomii. Sensu ruchu. Wypadkowa dotychczasowej nauki siebie od pierwszych ruchów wykonywanych w nieuświadomiony sposób, po pierwsze kroki, pierwszy bieg, kolejne aktywności ruchowe, które smakowaliśmy dotychczas, łącznie z tymi, w których postanowiliśmy się specjalizować. Koordynacja to też wyobrażenie ruchu, umiejętność myślenia o nim w sposób analityczny, czując go w sobie, widząc, jak wykonujemy go jeszcze przed rozpoczęciem akcji mięśniowej. Koordynacja to jego naszość, przywłaszczenie go w całości, ale z otwarciem na fakt, iż przyszłość ma dla nas nowe informacje, które mogą zmodyfikować nasz ruch.

 

Ad 4.

Wisienką na torcie każdej aktywności ruchowej jest zadowolenie. Nie wyobrażam sobie ćwiczeń, które mnie nie cieszą. To zakrawa o zamęczanie i przemoc wobec siebie samego. Endorfiny będące fundamentem poczucia radości, szczęścia, zadowolenia, są nagrodą, zadowoleniem. Tym szczęściem, które pozwala na kolejny i kolejny trening, jakkolwiek to słowo pojmuje każdy z nas. Na wysiłek, pot, rozmowy z własnymi ograniczeniami, pracę nad nimi, zadowoleniem, kiedy zakończenie ćwiczeń kończy się poczuciem wypełnienia, ale i głodu o jeszcze. To dzięki nim otwieramy kolejną książkę w poszukiwaniu odpowiedzi na pytania stawiane sobie, ciału, to nimi są poszukiwania nowych szkół, metod ćwiczeń, rozwoju, bo rozwój daje szanse. Zadowolenie rozlewa się po całym organizmie, dając mu poczucie dobrze wykonanego ćwiczenia, kolejnego kroku wykonanego w kierunku zdrowia. Modyfikacje ćwiczeń, poszukiwania nowych form ruchu, to nic innego jak oznaka pewnej świadomości siebie, zdrowia, profilaktyki.

 

Ad 5.

O żywieniu tak wielu mówiło już tak wiele, że chyba rozumiemy niewiele . Moje niewielkie doświadczenie w tej kwestii przechodzi przeróżne zmiany i już wiem, że mogę stwierdzić, co następuje: jestem tym, co jem. Wszystko w temacie.

Przyzwyczajenia żywieniowe to jedno. I to wielkie jedno, bo ono bezwiednie niejednokrotnie decyduje o tym, co jemy, czym obdarzamy naszych bliskich i co wmawiamy im, że jest dla nich / nas zdrowe, smaczne. A tym czasem nic bardziej mylącego. Nauka jedzenia, bo i z takim procesem mamy do czynienia, niejednokrotnie staje wbrew naturalności smaków oraz predyspozycji, które mamy przychodząc na świat. Trening, a raczej tresura, prowadzą w linii prostej do – uwaga na słowo – polityki błędów i wypaczeń a stąd blisko jest do nieprawidłowego odżywiania. Świadomie nie napisałem jedzenia, bo to dwie odrębne kwestie.

Każdy przynosi na Ziemię swój odrębny typ osobowościowo – żywieniowy, co oznacza, iż produkty z określonej grupy pokarmów nam służą a inne nie. Gdyby dano nam możliwość wybierania od początku tego, co chcemy jeść, najprawdopodobniej szłoby to zgodnie z tym rdzeniem. Ale tak nie jest.

Wsuwamy do ust dzieci przeróżności, które mają stać się ich trzonem żywieniowym, ich smakami na dalsze lata i dość bezrefleksyjnie idziemy w tę stronę. Jakąż niespodzianką może być fakt, iż każdy domownik może chcieć jeść coś innego, a co więcej – może dla każdego inny produkt być tym, który jego organizm potraktuje, jako swój. Nie będę się rozwodził nad literalną szkodliwością tych czy innych substancji chemicznych, które są pakowane do produktów, bo to nie czas ani miejsce. Nie sądzę, by należało się tez zastanawiać, dlaczego w ogromniastych sklepach na tzw zdrową żywność poświęca się li tylko 1 alejkę (czy t a żywność jest zdrowa, to inna sprawa). A co z pozostałą częścią? Niezdrowa żywność?

Ile składników zawierają produkty, które wkładamy do koszyka? Czy umiemy przeczytać niektóre z tych słów? Czy w ogóle wiemy, czym są, jak na nas wpływają? Itd. Itd… Traktujmy odżywianie rozwagą, a nie przez pryzmat pozornych oszczędności robionych na zakupach w masowych śmieciodajniach. Kalkulacja jest taka: lepiej zapobiegać, niż leczyć. Proste i znane, a jednak ignorowane. Ile zieleniny jemy? Ile owoców? Ile warzyw? Czym regenerujemy uszkodzenia tkanek? Co ma dostarczać nam witaminy C? Jakim tłuszczem posługujemy się na kuchni? Do jakiej temperatury stanowi on pokarm, powyżej jakiej staje się intensywną trucizną? Co mają dać nam (i czy dają?) suplementy, których Polacy kupili w tamtym roku jakieś tony? Proste pytania, na które sobie odpowiedzmy…

 

Złóżmy to w jedno. Wiedza o sobie, o tym, kim jesteśmy, jakie mamy priorytety, cele, co nas angażuje, w czym tkwimy – to baza. Wiedza o anatomii, funkcji stawów, świadomość profilaktyki to drugie. Żywienie to trzeci filar. Nie ubędzie nam, bez obaw. Czas poświęcony tym składowym nie pójdzie na marne, co więcej – będzie przynosiło zaskakująco dobre efekty zarówno miejscowo, jak i globalnie. Inwestujemy w najcenniejsze – nasze życie, zdrowie, poczucie szczęścia, dobrego poczucia siebie. Cóż ważniejszego?

 

 

Drinki Peptydowe made by WellU
Światło w terapii