Atemi – sztuka walki czy sztuka wyborów?

Atemi – sztuka walki czy sztuka wyborów??? 

W latach, których nikt już nie pamięta, wojownicy toczący pojedynki wręcz odkryli, iż uderzenia wykonywane w odpowiednie punkty przynoszą niezwykle skuteczne rezultaty w postaci natychmiastowego osłabienia ataku przeciwnika poprzez rozharmonizowanie stanu zdrowia. Od omdleń przez zaburzenia pracy serca, od niemiarowości oddychania do nagłego wzrostu ciśnienia krwi, od zaburzenia pracy układu nerwowego objawiającego się odrętwieniem kończyny do całkowitego paraliżu… Najbardziej jednak ciekawym okazało się odkrycie, iż mapa tych punktów pokrywa się z punktami wykorzystywanymi w medycynie Wschodu do leczenia! Ale ta zgodność nie jest ani przypadkowa ani niech nie będzie myląca… Mądrość tu tkwiąca  kolejny raz pokazuje mądrość Natury.

 

Wstępnie opisywano 365 punktów ciała, które zredukowano do 81 i tak oficjalnie pozostało do dziś. W sztuce atemi rozumianej stricte fizycznie wychodzi się z prostego założenia: mała ilość pierwiastka wspomaga i stymuluje leczenie poprzez dialog z danym punktem i mechanizmami powiązanymi z tymże, a „przeładowanie „ bodźcem prowadzi do przestymulowania łańcucha reakcji, destrukcji określonego organu, ze śmiercią włącznie. Granica pomiędzy nimi jest jednak dość płynna i delikatna. Jakże przypomina to zasady leczenia stosowanego w medycynie naturalnej, łącznie z homeopatią, tak dziś krytykowaną. Dokładnie tak działają refleksologia, masaż, igłoterapia, mobilizacje tkanek miękkich itd.

 

Uderzenia w sztuce atemi wykonywać można różnymi częściami ciała: otwartą ręką, pięścią, palcami, piętą, kolanem czy nawet głową. Wszystkie one stanowią narzędzia do ataku.  Atemi zaczęto praktykować w Azji tysiące lat temu. W Chinach nazywa się ją dim mak – śmiertelny dotyk. W 15 wieku samurajowie przejęli ją dla swoich potrzeb włączając do arsenału niezwykle poręcznych narzędzi walki. Atemi dawało określone korzyści: nie wymagało wyszukanych warunków fizycznych do konfrontacji czy też błyskotliwych ruchów – ciosy celowane były bezpośrednio i konkretne w dane miejsca. Dawały wojownikowi broń, za pomocą której szybko i skutecznie mógł kończyć walkę, która zagrażała jego życiu, przy niewielkim nakładzie siły a z maksymalnym efektem. Mistrzowie sprzed wieków posiadali rzekomo wiedzę pozwalającą na stosowanie atemi bez dotykania ciała przeciwnika. Miało nią być wprowadzanie energii w określone miejsca ciała wroga w sposób dla niego niezauważalny a przynoszący efekt nawet po kilku dniach. Czy to prawda czy tylko legendy? Obecnie nie znamy już chyba na to odpowiedzi.

 

Atemi kryje w sobie jednak coś więcej, niż tylko spis punktów ciała oraz “instrukcję uderzenia”. Posiada bowiem o wiele szerszy aspekt. Dotyczy naszej codzienności.  Dotyczy języka naszej komunikacji. Znana jest nam przecież siła wypowiadanych słów, które potrafią wywoływać przeróżne efekty: od „motyli w brzuchu”, przez słowa miłości do dziecka, po urzędowo oficjalne aż do tych, których – jak powtarza utarty zwrot – siła potrafi zabijać. Dotyczy pożywienia, które jemy a którego dobór i ilość powinny stymulować nasze zdrowie a nie być przyczyną jego zaburzeń, tudzież ruiny. Dotyczy umiejętności wyboru pomiędzy ilością pracy, a odpoczynku.  Atemi  jest wyborem dotyczącym moich relacji z innymi. Co wybieram dla siebie i dla drugiego? Co chcę osiągnąć i jakimi metodami? Uderzę boleśnie czy pozwolę Ci przejść obok, przepuszczę energię ataku skierowanego w moją osobę? Pomogę starcowi zejść ze schodów czy udam, że go nie widzę? Obgadam cię za plecami i będę niszczył twoje dobre imię, czy zachowam swoje obserwacje dla siebie i przemilczę uwagi, które mam?  Bo słowa potrafią ciąć jak miecz, a rany od tego miecza potrafią być przegłębokie lub nie goić się wcale.  Atemi jest wyborem między światłem a mrokiem, między życiem a śmiercią, między konfliktem a spokojem. Atemi jest w centrum mądrego aikido. A aikido to życie. Atemi jest więc centrum mądrego życia.

 

Jeśli przyjrzeć się pierwotnym formom technik aikido, które jest mi osobiście najbliższe, to było ono przepełnione uderzeniami wziętymi z atemi.  Wynikało to z prostej przyczyny: Morihei Ueshiba wypracował swoje aikido w sytuacjach zagrożenia życia i wziął do niego to, co najbardziej gwarantowało powodzenie w trakcie fizycznej konfrontacji, o ile do takiej już dochodziło. Atakujesz mnie, więc musisz się liczyć z tym, że będzie Cię to kosztowało zdrowie lub nawet życie. Takim bolesnym ostrzeżeniem, próbą zakończenia walki przed czasem, było właśnie atemi. Obecnie atemi pozostało w technikach jako swojego rodzaju wspomnienie realnego atemi, jako faza ruchu, której wykonania ma wskazać na jego potencjalną skuteczność w „rozproszeniu” ataku.

 

Aby poszerzyć spojrzenie na najbardziej pierwotne znaczenie atemi, sięgam po artykuł dotyczący znaków opisujących to zjawisko. Ich wyjaśnienie pokazuje, czym w istocie jest atemi i jak zaprasza nas do siebie każdego dnia. Hajime…

 

 

当て身

ATEMI czyli prawda o ciele

 

Atemi tłumaczy się jako ciosy ciałem, ciosy w punkty witalne, ciosy powalające. Takie jest znaczenie słów użytych w tym złożeniu (o czym zaraz) i zastosowanie. Jak zawsze, zaglądam pod pierwszą warstwę znaczenia, by zobaczyć co kryje się w kreskach.

to – prawy, badanie, sonda

a(taru) – być wypełnionym, uderzać, dotykać, traktować, być wystawionym na

a(teru) – trafić, wystawiać na, aplikować, ustalać, przydzielać, przeznaczać, kłaść, uderzać

a(tarareru) – mieć wpływ na

masa ni – prawidłowo, właściwie, dokładnie

a(taranai) – być nieuzasadnionym

a(tari) – stłuczenie, kontuzja, siniak; w kierunku

a(te) – cel, dążenie, idea

a(tezuppo) – zgadywanka

a(tekko) – zgadywanka

Znak składa się z górnej części, która oznacza „mały” oraz dolnej (będącej pierwiastkiem), która oznacza świńską głowę. Należy pamiętać, że w Chinach świnia ma bardzo pozytywną wibrację, jest dobrym symbolem. 

 

mi / karada – ciało, osoba, dusza, serce, mięso, życie, zdolność

mi(jirogu) – lekko zamieszać

mi(gonashi) – maniera, reakcja, ruch

Znak w pierwszych obrazach pokazywał ciężarną kobietę, stąd w moim odczuciu taka wieloznaczność. 

Znajduję więc w złożeniu pomysł na atemi – jest to nie tylko „cios w punkt witalny” ale i „badanie serca”, odnajdywanie „prawdy o ciele”, dotykanie jego zdolności przetrwania, jego manier i reakcji. Jest niczym igła użyta w celach leczniczych a prowadząca do zdrowienia – atemi jako sygnał dla atakującego, że dochodzi do granicy naszego ciała i jeśli sytuacja się nie zmieni, dokładnie (masa ni) dane miejsce będzie uderzone, stłuczone – atemi stanie się rozstrzygnięciem, naszą odpowiedzią. (…)

Myślę, że używamy atemi w codziennym życiu, w tej dwojakiej jego formie – niszczycielskiej i uzdrawiającej. Atemi to słowa, które wypowiadamy – jako krytykę lub krytykanctwo. To nasze traktowanie ludzi, nasz charakter, nasza łagodna stanowczość lub stanowcze cięcie. I nie mam tu na myśli, że atemi jest „złe” – jest dwojakie, może niszczyć albo leczyć. Biorąc pod uwagę, że mi ( ) oznacza równieżżycie”, zastosowanie atemi jest wszechobecne. 

 

To nasz wybór – nasz pomysł na wypełnianie (ataru) siebie i innych. 

 (art. z blogu Agnieszki Nowackiej znakownia.blox.pl)

 


Czy da się narysować zdrowie i chorobę?
For those who are interested