A co w podróży?

Wiele razy otrzymuję zapytania, czy i jak należy ćwiczyc podczas dłuższych podróży, no bo przecież się siedzi, bezruch głównie, ramiona napięte itd. Kilka słów należy napisac na początek , jako wprowadzenie.

Podstawą dobrej i wygodnej podróży jest prawidłowo ustawiony fotel kierowcy. Podstawą wygodnego siedzenia jest prawidlowe ułożenie (usadzenie raczej) miednicy. Jest to taka pozycja, w której miednica spoczywa na guzach kulszowych będąc podpartą od tyłu o kość krzyżową. Ponad nią wyrastający kręgosłup winien napotykać na o p a r c i e, które go podpiera. Kąt nachylenia tegoż uwarunkowany być musi po pierwsze naszymi odczuciami, co do wygody oparcia a także typem budowy ciała i wielkościa krzywizn kręgosłupa. Odległość fotela od kierownicy warunkują oczywiście długie lub krótsze kończyny dolne i górne, czyli po ludzku mówiąc – jak daleko nam stopami do gazu, sprzęgła i hamulca a rękami do kierownicy. Ręce spoczywając na kierownicy powinny opierać się o nią względnie swobodnie. Idzie tu o pilnowanie nienaprężania barków, które miałyby unosić obręcz barkową. Kierowanie naprężeń ku górnej części ciała odcina w dużej mierze człowieka od panowania nad miednicą, biodrami i kończynami dolnymi a to nie jest nic, do czego powinniśmy dążyć.

Lusterka boczne i górne powinny być tak ustawione, by patrzenie w nie nie wymagalo specjalnie kręcenia głową i nie chodzi tu o ruch szyją, a raczej odrywanie wzroku od kierunku jazdy. Choć mowa tu o ułamkach sekund potrzebnych na ponowne „ustabilizowanie obrazu” – te niewielkie przedziały czasu potrafią ważyc momentami wiele za wiele, by je ignorować.

Przerwy w jeździe powinny stać się nawykiem każdego kierowcy. Jak więc ich przestrzegać i po co? Po pierwsze warto pić dużo płynów, które nie dość, że będa chłodzić mózg niejednokrotnie przegrzewany w ciepłym samochodzie ale i pracujący niezwykle intensywnie. Po drugie picie płynów zwiększa przecież filtracje nerek, co wymusza chcąc czy nie chcąc postoje. A podczas nich – no właśnie. Kilka ćwiczeń, za pomoca których można poruszyć to, co zastałe, uelastyczniać to, co skurczone statyką i odprężyć całość siebie, co w linii prostej poprawi nam samopoczucie na dalszą podróż.

Co więc robić?

Moje propozycje są proste:

1. ćwiczenia rozciągające mięśnie szyi, po kilka powtórzeń na każdą ze stron, do wykonania w staniu:

 

2. ćwiczenia rozciągające mięśnie obręczy barkowej, po kilka powtórzeń na każdą ze stron:

 

3. prostowniki i zginacze rąk, obowiązkowo dla obu:

 

oraz

 

 

4. mięśnie tylnej i przedniej grupy uda oraz łydek- obustronnie:

 

 

(do wykonania także w staniu, gdy warunki nie pozwalają na ten wariant ćwiczenia, wtedy jednak należy pamiętac, by tułów utrzymywac w pionie a jedynym ruchem, który prowadzimy, jest ruch kolana ku tylowi ciała)

5. ćwiczenia oddechowe (i nie mówię tu o dymku w płuco, a rzeczywistych oddechach – można je połaczyć z krótkim truchtem tudzież kilkoma delikatnymi podskokami; wszystko aerobowe zrobi nam tu na korzyść).

Jeśli wejdzie to w nawyk, podróż bez tych kilku ćwiczeń może stać się nieprzyjemna po prostu. A kilka minut zyskanych na rzekomo ciągłej jeździe może nie byc warte zmęczenia tudzież ryzyka z nim wiązanego.

Jako komentarz prosi się tu aż żart, który niedawno słyszałem:

” Kierowca zabiera autostopowicza, starszy człowiek sieda na fotelu pasażera, zapina pas a kierowca, młodzian z ogniem w oczach dociska gaz. Jadą na złamanie karku, wyprzedzają, hamują, wyprzedzają, gumą sie dymi, z rury siwy dym, w końcu dojeżdżają na miejsce. Młodzian z triumfem w oczach spogląda na zegarek i obwieszcza: przejechałem ten odcinek o siedem minut szybciej, niż ostatnio. Starszy pan mocno trzymając sie jeszcze fotela pyta najuprzejmiej: powiedz mi młodzieńcze, jak chcesz owocnie wykorzystać teraz to zyskane siedem minut…?”

Czy i jak proste obserwacje siebie pomagają w rozpoznawaniu czynnościowych zaburzeń pracy bioder?
Biodra jeszcze raz i jeszcze raz...