blodef

Zmiany zwyrodnieniowo-wytwórcze biodra: opis problemu na wybranym przykładzie.

Zmiany budowy stawu biodrowego tworzące się w trakcie życia danego człowieka mogą być powodowane kilkoma czynnikami, na które zwracałem już uwagę pisząc o biodrach. najczęsciej do czynienia mamy z następującymi powodami:

1. wady wrodzone, które następowo powodują zaburzenie pracy stawu,

2. nierównowaga mięśniowa wokół stawu z powodów: przeciążeń fiz, braku higieny stawu, przeciążeń emocjonalnych.

Jeżeli dojdzie do nałożenia się tych dwóch czynników w dynamicznym procesie (gwałtowne nagromadzenie się sytuacji wywołujących problem), do którego organizm nie będzie umiał „nabrać dystansu” – pojawi się najprawdopodobniej duży ból oraz ograniczenie ruchowe z towarzyszącym zaburzeniem chodu i innych funkcji ruchowych.

Pacjent, którego opiszę poniżej, „zebrał” właśnie w pewnym momencie z obu stron, co dało rezultat w postaci ostrego obrazu klasyfikowanego jako coxitis – stan zapalny biodra. Ale po kolei…

Pacjent został przyjęty do szpitala z ostrym bólem, kłopotami z chodzeniem, także snem. Poddany ogólnemu badaniu, opisany, sklasyfikowany do schematycznego postepowania: leki p-bólowe, odciągi za kończynę, ćwiczenia w systemie podwieszeń, ćwiczenia w basenie, chodzenie o kuli oraz ćwiczenia indywidualne. Stan pacjenta nie ulegał specjalnie poprawie, choć zmniejszanie dolegliwości powoli zaczęło być zauważalne. Dużo pracy zostało wtedy włożone w rozciąganie dużego przykurczu zgięciowego, który się mocno i stanowczo zaznaczył na stawie. Pacjent został wypisany z oddziału, na który trafił ponownie rok później. W tym czasie pacjent podjął się współpracy z fizjoterapeutą. Skupiono się głównie na pracy na tkankach miękkich (mięśnie, torebka stawowa, skóra, system powięziowy) oraz na działaniu przeciwbólowym (praca na punktach maksymalnie bolesnych, trakcje biodra zarówno w możliwej do osiągnięcia osi kończyny, jak i osi szyjki).

W trakcie trwania terapii do głosu zaczynały dochodzić inne powody, niż stricte fizyczne. Pacjent przed pierwszym przyjęciem do szpitala przeszedł ciężki osobisty okres: strata najpierw ukochanego brata, a potem obojga rodziców. Czynniki te w moim odczuciu były wiodącymi w wygenerowaniu bólu i napięciu w rejonie miednicy. Pamiętajmy o tym,że to biodra „ściągają” na siebie smutek, są głównymi stawami odpowiedzialnymi za kumulowanie tej emocji a ta – o ile nie zostanie „posprzątana” – potrafi wywołać nieprawdopodobne w skutkach następstwa, łącznie z całkowitym zniszczeniem stawu i sklasyfikowaniem pacjenta do plastyki stawu czyli wmontowaniu endoprotezy (sztuczny staw). Tu muszę nawiązać do bardzo podobnej sytuacji, którą miałem możliwość widzieć kilka lat temu. Konsultowałem pacjenta, ok 60 kilku lat, z jednym stawem już wymienionym i drugim do wymiany. Zapytany o powód tych problemów, odpowiedział: „nikt mi nie chce wierzyć, ale dzieje się to wszystko od momentu, kiedy mój syn zginął w wypadku”. Odpowiedziałem, że dla mnie jest to sprawa nader oczywista i w moim odczuciu tamto wydarzenie żyje nadal w nim własnym życiem niszcząc mu stawy. Potakiwał, zgadzał się ale nie przyszedł więcej. W moim odczuciu – wybrał życie w bólu i nieprzeżytej żałobie, która możliwe, że stanowiła dla niego główny sens życia.

Wracając do tematu: od pierwszego spotkania z naszym pacjentem z artykułu minęło już ponad 10 lat. Przez ten czas umysł wykonał wiele, by pożegnać tych, którzy odeszli tudzież przyjąć to, jako rzeczywistość. Pomimo stopniowo zmieniającego się obrazu stawu na zdjęciach rtg mamy do czynienia z paradoksalnie znaczną poprawą funkcji stawu!!! Pacjent o wiele sprawniej się porusza, odrzucił kule… Staw oczywiście jest w pewnym sensie papierkiem lakmusowym stanu całego człowieka – jego nastroju, przepracowania, zmęczenia tudzież dobrego samopoczucia. Biorąc jednak pod uwagę to, czego oczekiwano by od takiego procesu i porównując do tego, co jest – otrzymujemy coś zgoła przeciwnego. Jakąś anomalię względem stereotypu. Pacjentowi udało się przekroczyć pewną granicę zaszufladkowania przekonań, terapeucie wykonać gigantyczną pracę, która bez wsparcia samego pacjenta byłaby niemożliwa. Przy świadomości tego, jak można sobie samemu pomóc w sytuacjach przeciążających staw, jak reagować na przeciągające się napięcie emocji oraz jakie są podstawy absolutnie podstawowej higieny stawu – można być spokojnym o trwanie stawu pomimo mijającego czasu i utrzymać jego funkcję na dobrym poziomie.

Wniosek nasuwa się sam: nieposłuszeństwo względem stereotypów i niezgoda na nie pozwalają wychodzić gdzieś poza ramy skostnienia, które skazuje pacjentów na niesprawność, na „w pana wieku”, na „te zmiany nadają się już tylko do operacji” i tym podobne. We mnie takowej zgody nie ma i jeśli mogę do swojego widzenia przekonać jeszcze kogoś – wspaniale. Skorzysta bez dwóch zdań.

Zaproszenie na warsztaty ustawień metodą Berta Hellingera.
Propozycja dla przedszkoli