blodef

Urazy w aikido

Chciałbym wierzyć, że urazowość w aikido jest wynikiem po prostu zdarzeń losowych typu palce stopy pomiędzy matą, niefortunne upadki tudzież uderzenia, które nie omijane na czas – docierają. Tylko czy to nie jest myślenie życzeniowe i zaklinanie rzeczywistości? Chyba jest.

W moich obserwacjach jako pierwszy powód urazów wyróżnia się:

BRAK PRAWIDŁOWEJ ROZGRZEWKI

Rozgrzewka nie jest ot zajmowaniem czasu na treningu, który można przeznaczyć na realizację programu nauczania. Jest w swoim założeniu czymś absolutnie niezbędnym w treningu, gdyż przygotowuje zarówno ciało, jak i umysł do tego, co przed nimi. Powinna obejmować całe ciało, bez względu na stopień wytrenowania ćwiczących. Elementy rozgrzewki aerobowej na przemian ze stretchingiem oraz ćwiczeniami siłowymi, to dobry miks, spełniający się w praktyce. Ignorowana wielokrotnie odrobina czasu na skupienie w seiza to także nic innego, jak rozgrzewka umysłu, odstawienie wszystkiego, co do dojo nie powinno mieć wejścia, a może psuć jakość treningu. Czyli kłaniają nam się ćwiczenia oddechowe czy też oddechu, jakkolwiek to nazwiemy.

Kolejnym powodem urazów jest:

SIŁOWE WYKONYWANIE TECHNIK

To dotyka chyba każdego ćwiczącego w różnym stopniu. Jedni bardziej, inni mniej, ale jakoś ta skaza rozwiązań siłowych w sytuacji, gdy zawodzi niedoskonała jeszcze technika, na nas ciąży. W połączeniu z punktem pierwszym mojej listy – uraz gotowy. Mówiąc o siłowym wykonywaniu technik, mam na myśli doprowadzanie stawów do ułożeń wykraczających poza ich fizjologiczną granicę, przez co zawęża się ich zdolność akceptowania biernego już ruchu aplikowanego z zewnątrz. To jest właśnie przestrzeń na ból, który sygnalizuje o zagrożeniu, a jeśli tkanka „nie wytrzyma” – na uraz. Tu także powinno się powiedzieć o lekkomyślności i „kozaczeniu” podczas treningów.

Nie bez znaczenia są tu oczywiście:

WSZELKIE DOTYCHCZASOWE URAZY, KONTUZJE I SCHORZENIA

To, jakimi wchodzimy na matę, z jaką historią ciała i umysłu, jest szeroko rozumianym determinantem naszych zachowań w dojo. Mobilność, ostrożność, staranność, ignoranctwo, wszelka pamięć bólu, urazów, a szczególnie tych niewyleczonych, wpływają na to, jak ćwiczymy. Na co uważamy. Z czym wolimy się „nie szarpać”, a co nam nie przeszkadza. Nasze ciało posiada swoje naturalne miejsca obniżonej odporności na przeciążenia, ale i wypracowujemy takowe w trakcie życia. To osłabia je zarówno mechanicznie, jak i „użytkowo”.

Jasnym jest, iż wymienione na początku:

ZDARZENIA LOSOWE

są jednym z częściej pojawiających się powodów urazów. O czym mowa: upadki (tu cierpią najczęściej ręce i barki ulegające zwichnięciom, naderwaniom aparatu więzadeł tudzież mięśni oraz kręgosłup), skręcenia (pole dla dysfunkcji kolan, kostek, nadgarstków), stłuczenia przy upadkach oraz – co pewnie także ma miejsce – złamania.

Jestem przekonany, że tego wszystkiego można uniknąć. Wskazałem już na konieczność rozgrzewki i to takiej przemyślanej, celowej, logicznej. Skupienie podczas zajęć, atmosfera pracy a nie spotkania towarzyskiego, no i wreszcie rozumienie budowy, mechaniki i fizjologii działania własnego ciała – to gwaranty dobrego i bezurazowego treningu. Warto o tym pamiętać.

***

Dla przypomnienia: propozycja projektu edukacyjnego BANG dla ćwiczących sporty walki

http://gajowiec.blox.pl/2012/01/Projekt-edukacyjny-BANG.html

(jesteśmy także na portalu FB)

***

Odnalazłem dziś ciekawy artykuł, którego treść bardzo polecam tym, komu leży na sercu bezpieczny trening i korzystanie z czasu na macie i poza nią:

http://blog.aikidojournal.com/2012/08/06/my-response-to-stanley-pranins-constant-alertness-needed-to-avoid-dojo-injuries/

Aikido and injuries
Dlaczego warto nosić plecak na brzuchu???