Serce

(dla J)

 

Serce: (łac. cor).


 

 


Organ stworzony do miłości. W całej swej pełni, funkcji, reaktywności, emocjonalności, serce jest po to, by smakować miłość, żyć nią, być nią, oddychać i pompować ją w najmniejsze i najodleglejsze zakamarki człowieka.

 

Serce rozwija się i pracuje prawidłowo, gdy ma ku temu warunki. Warunkiem podstawowym prawidłowego wzrastania serca, jego dojrzewania oraz harmonijnej pracy, jest miłość. Od samego początku życia człowieka serce, jak gąbka, zasysa z otoczenia wszelkie objawy milości względem dziecka, jak i najdoskonalej wychwytuje najmniejsze choćby oznaki działania jej wbrew. Pełnia nieskrępowanego przeżywania miłości daje dziecięcemu sercu moc, pewność i swobodę rozwoju. Klatka piersiowa dziecka pracujac „pełną parą” stanowi dla serca bezpieczne i sprzyjające otoczenie. Rozprężając się i sprężając, wspiera serce w jego naturalnej pracy na poziomie skurcz-rozkurcz. Ale ta swoboda warunkowana jest jakże mocno emocjami, które warunkują otwartość i brak blokad na poziomie pracy klatki piersiowej. Wszelkie zahamowania, ograniczenia, n i e r ó w n o w a g a w którymś z elementow tej układanki, prowadzi w linii prostej do czynnościowych zaburzeń pracy serca, które wcześniej czy później objawią się w czlowieku tym czy innym deficytem i będą wymuszały kompensację. Jak zresztą wszelka nierównowaga, o czym wielokrotnie wspominałem już na tym blogu i przy okazji przeróżnych rozmów czy prelekcji.

 

Serce reaguje na brak miłości stanem, który powoduje jego sztywnienie, a sztywny mięsień, to mięsień niewydolny. Serce reaguje na brak miłości wyczuwając doskonale usztywnianie osierdzia, czyli najbliższej sobie powłoki, swoistej tarczy chroniącej je przed „uderzeniami” z zewnątrz. Serce czując niesprzyjające milości warunki „przełącza” się li tylko na mechaniczność swojej pracy, cierpiąc z powodu niemożności pracy w pełni siebie.

 

Niejednokrotnie dziwiłem się temu, iż pacjenci z dolegliwościami serca nie są badani pod kątem emocjonalnego stanu serca a zdziwienie powodowane niejasnościami w procesie diagnozowania wydaje sie nie mieć końca. Serca nie da się badać i leczyć jedynie w ujęciu mechaniczno-elektryczno-biochemicznym, choć – co jest oczywiste – ten aspekt tego organu jest nie mniej ważny, niż pozostałe. Ale ma pozostawać z nimi w równowadze, choć ośmielę się stwierdzić, że oddziaływanie miłości na serce człowieka jest ponad wszelkie inne bodźce i ma ponadmierzalny wpływ uzdrawiający. Nie dziwią arytmie, zawały, niewydolności, niedokrwienie i inne powikłania czynnościowe.

 

Brak miłości jest podstawowym powodem dysfunkcyjności czynnościowej serca.


Serce wychwytuje z ludzkiego życia lęk i on potrafi w nim przebywać latami. Zazwyczaj pochodzi on z tego, co widzimy wokoło siebie. Myślę, że tak bardzo trywializowane powiedzenie : „co oczy nie widzą, tego sercu nie żal”, nie zostalo wymyślone przypadkiem.

 

Serce rządzi ludzkimi czynami. Miękkie, miłosne, czułe, wrazliwe, empatyczne, daje im dobro, radość, prawdę, szczerość. Serce twarde brakiem miłości jest sercem mściwym, okrutnym, nieczułym, nieempatycznym, pełnym lęku o własny wizerunek, sercem wypełnianym hipokryzją, zamiast miłością, poszukującym rekompensaty za swoją nieczułość w niszczeniu innych serc, które rażą swoją innością. Popatrzeć wystarczy na przebieg południków serca i osierdzia – energia serca skierowana jest do kończyn górnych i rąk, a więc – nawet symbolicznie – do narządów wykonawczych. To co robię, wynika z tego, co noszę w sercu. Można rzec: „po czynach ich poznacie”.

 

O serce należy dbać od zawsze i zawsze. Dla serca trzeba mieć serce. Dla własnego serca warto przebaczać, bezinteresownie być dobrym, nieść sobą dobro, promieniować nim najwyraźniejszym lustrem serca – oczami. Połączenie między nimi a sercem jest aż nadwyraźne. Ciepłe i dobre serce, to ciepłe i promieniujące oczy. Twarde i nieczułe, to oczy bez wyrazu, pustka i chłód.

 

Dziwić może jedno angielskie słowo, które jednak aż rażąco brzmi jak serce. Słowem tym jest core: rdzeń. Rdzeniem człowieka i jego czlowieczeństwa jest jego serce, rdzeniem dobra lub zła w człowieku jest jego serce, rdzeniem i mieszkaniem miłości w człowieku jest jego serce.

 

Kochajmy serce, przytulajmy nasze serca, serca nam najbliższe, te obce także, dbajmy o ich miękkość, wrażliwość i czułość. Okazujmy sobie serce.  Najprościej, najlepiej, najszczerzej, najcieplej. Dopuszczajmy do serca miłość, bo ona ma wobec człowieka swoje najlepsze zamiary. Czego wszystkim czytającym te poranne słowa z serca życzę 🙂

 

 

 

przebieg poludnika serca wg starochińskiego atlasu Shih Ssu Ching Fa Hui z 1341r.

 

 

przebieg południka osierdzia, to samo źródło

Przypominam o prelekcjach dla rodziców:
Noworocznie