blodef

Powięzie i ich fenomen

Chcę napisać w prosty sposób o czymś czego funkcja jest dość zawiła i dla wielu niejasna, wydumana lub nadinterpretowana.

Zanim wsadzono na nas skórę, ciało ze wszystkimi narządami zostało ubrane w „koszulę” powięzi. Powięzie są cienkimi błonami o budowie włóknistej, o wzdłużnym przebiegu włókien (wzdłuż ciała). Najłatwiej obejrzeć je na..mięsie, które kupuje się w sklepie. Pokryte jest białą błoną, trudną do odcięcia, czyli niezwykle wytrzymałą. Ta wytrzymałość powiązuje narządy w sposób bezkompromisowy, na tyle mocno, by ciało uzyskało wewnętrzną stabilność „konstrukcyjną”, że tak to ujmę. Wszystkie powięzie zachodzą na siebie, tzn. łączą sie ze sobą strukturalnie, wyrastają jakby z siebie i wrastają w sąsiednie. Dzięki temu ciało zachowuje zwartość, stabilność. Powięzie „porozumiewają się” ze sobą w dwojaki sposób: napięciem, które przenoszą na siebie wzajemnie oraz elektrycznie, przesyłając po sobie informację elektryczną właśnie. Dzięki tym cechom wszelkie informacje dotyczące stanu ciała w jednym miejscu są rozsyłane po całym ciele za pomocą sieci powięziowej i odbierane przez najbardziej odległe miejsca. Przykładem tego jest choćby wpływ naprężenia rejonu podpotylicznego na stan napięcia miednicy. I odwrotnie. Naprężenia w rejonie bioder przenoszone są najczęściej w kierunku kolan, stóp ale i twarzy, stawów żuchwy. Naprężenia w rejonie łopatki daje reakcje w obrębie ramienia, łokcia i samych rąk. W ten właśnie powtarzalny sposób wytwarzają się specyficzne dla danych obrazów dysfunkcji wzorce. Dają się systematyzować, grupować, gromadzić w tzw. zespoły określonych schorzeń. Powięzie mają zdolność drażnienia swoim podrażnieniem innych struktur w ciele: tych należących do narządu ruchu, jak i tych, które są z grupy narządów wewnętrznych. Bo o tym także nie wolno zapominać. Język przenośni potrafi wiele powiedzieć o wzajemnym wpływie powięzi na struktury organów wewnętrznych. Osierdzie, tarcza otaczająca serce, napręża się nadmiernie, gdy serce ulega „zranieniom”, by chronić serce przed kolejnymi „razami”. Napięcie osierdzia prowadzi do niedokrwienia serca, a stąd juz prosta droga do choroby niedokrwiennej mięśnia sercowego. Przykłady można mnożyć.

Powięzie są wdzięcznym odbiorcą pracy „na powięziach”. To bardziej praca na „czuciu” powięzi, na ich reakcjach, niż na ich mechanicznej charakterystyce. Terapeuta rękami „czyta” napięcia powięzi, ich główne kierunki, próbuje dotrzeć do ich źródła. Trudno opisywać pracę na napięciach powięziowych, gdyż jest to bardziej intuicyjna „gra na powięziach”, niż jakieś „ustawianie” ich czy też usiłowanie czegokolwiek. Powięzie „dobrze poprowadzone”, same wyzbywają się nieprawidłowości, naprężeń, normalizując swój stan, a co za tym idzie – stan organizmu, jako całości. Im mniej zwiększonych napięć, tym mniej patologii w ciele. Także tej niewidocznej, podprogowej, „skradającej się”. Praca na powięziach potrafi zastąpić miejscowe „dziubanie” i pochylanie się nad lokalnymi dysfunkcjami mięśni, zaburzeniem połączenia międzykręgowego czy innych. Powięzie są pewną nadrzędnością ponad pozostałymi elementami, gdyż to one opinają je sobą i wpływają na ich pracę. Za ciasna koszula założona na ciało uniemożliwi swobodę pracy, funkcjonowania. Tak samo jest z powięziami. One reagując na wszystko, kim i czym jesteśmy, przechowują napięcia, pamiętają je i nie specjalnie umieją się ich wyzbywać samodzielnie. Stąd choroby…

Nadmiernie napięte powięzie to min.: chłodne ręce, stopy, drętwienia, ciężkie kończyny, wrażenie otępienia, zmęczenia nieustannego, bezsenność lub nadmierna senność, ciężar, wrażenie opuchnięcia lub wręcz opuchnięcie, problem z „czuciem” określonego miejsca w ciele, promieniowanie jakby drażnienie prądem (naśladownictwo konfliktu korzeniowego) i inne, nie reagujące na tzw. konwencjonalną terapię.

Dziś napotkane..
Moje życzenia noworoczne