blodef

Powietrze, oddech i łzy – i co dalej?

Miniony weekend pożegnał mnie poniedziałkiem pełnym podsumowań. Nie zastanawiam się, czemu akurat dziś, ale wiem, dlaczego. Miałem wielką przyjemność widzieć przy pracy Mistrza Oddechu oraz przedyskutować swoje myśli z Mistrzem Znaków. Dotykanie tajemnicy mistrzów, ich wielkości, za każdym razem działa stymulująco. Nie da się zignorować żadnego ze słów, znaków…

 

Weekend zakończył się huraganem, który rozszalał się na ulicach. Pozmieniał wiele w ich krajobrazie. Huragan to przecież odmiana wiatru, a wiatr to odmiana powietrza.  Coś wywiał, ale i coś przywiał. Śmiecie, ziarna piasku, które wpadają do oczu i wywołują łzawienie. A to natomiast czyści oczy i dzięki temu widzi się od nowa, inaczej, wyraźniej.

Powietrze jest życiem. Dzięki powietrzu oddycha każdy kawałek ciała. Dzięki powietrzu dzieje się w nas życie. Wymiana powietrza w ciele to nic innego, jak – trywializując nieco zagadnienie – wentylacja. Odświeżanie. Z zalegających pozostałości, z niedopowiedzonych słów, z żalów, z napięć widzianych w ciele, jako kamienie…

Gdzie mieszka oddech? Jak powie podręcznik – w płucach. Ucieknę od tego jednak i skuszę się na stwierdzenie – w centrum człowieka. W miednicy. W biodrach. Stamtąd rezonuje swoją siłą na wszystkie strony. Stamtąd płynie jego spokój i zdecydowanie. Jego czystość.  Sensei  Kokyu przekonał mnie o tym w weekend. Swoim spokojem, pewnością i oddechem właśnie. Sensei  Mizu, mistrz znaków, rozpisując znak „łzy” pokazał jego uwodnioną formę.

Oddech płynie w ciele swobodnie, gdy nie napotyka na żadne przeszkody nie tylko ze strony układu (pompowania) oddechowego, ale przede wszystkim ze strony gardła i brzucha. Przez gardło musi przepłynąć, a do brzucha dotrzeć. Płuca mają tu najmniej do powiedzenia. Są poniekąd wykonawcą woli centrum. Maszyną do zasysania powietrza. Co potrafi zamknąć drogę oddechu do centrum?

Niewypowiedziane słowa. Nienapisane listy. Niewykrzyczane żale. Nieodkryte tajemnice. Niewypłakane kamienie. Zaciśnięta na szyi obroża zniewolenia.

Oddech ma wszechpotężną siłę. Wprowadzając go mądrze w ciało, w umysł, decydujemy się, by zaczął działać jako – nie znajduję tu innego porównania – czyściciel. Czyści więc wszystko to, o czym wspomniałem z siłą właściwą swojej wizji porządku. Im więcej i głębiej mu coś przeszkadza, tym bardziej jest stanowczy. I jak czarodziej rozpuszcza te skamieliny i stwardnienia w wodzie łez. Człowiek potrafi płakać. Nie ma co do tego wątpliwości. Płacz nie tylko jest wyrazem niezgody na zamykanie mi wolności, ale – co ważniejsze – jest leczeniem. Czyszczeniem. Bo jak wygląda dobry i zdrowy płacz? Oddech prowadzi go za rękę szlochem z centrum właśnie ( czyli z brzucha), wstrząsa ciałem wręcz, posługuje się pozornym nieopanowaniem. Bo tak działa Natura – wstrząsająco mądrze. Płacz wie, co ma oczyścić i dokąd sięgać, by „zrobić swoje”. Przypatrzmy się płaczącemu dziecku, a dowiemy się po raz kolejny, dlaczego jest Mistrzem Życia.

Czy można wywołać płacz? Tak. Łagodnością czułości, bólem niewytrzymywania, natłokiem przykrości, wzruszeniem miłością. Przykłady można mnożyć a ich ilość pokazuje jedynie, iż tak, jak w leczeniu istnieją tysiące możliwych do stosowania bodźców – Natura po swojemu potrafi skorzystać  z sytuacji, które znajduje pod ręką. Pozostaje pytanie, czy człowiek jest gotów na łzy i płacz? Czasem ogranicza go przecież wstyd, usztywnione ciało, które aż boi się pomyśleć, co będzie po, jakim będzie po. A to nic innego, jak nieufność wobec Natury. Wobec Oddechu.

Na końcu życia człowiekowi odbierany jest oddech. I ten moment zamyka Czas. Nie wiem, jakim oddechem posługuje się człowiek t a m, ale z pewnością nie potrzebuje już łez.

Czy można nauczyć się ćwiczyć oddech? Mędrcy mówią, że można. Ja myślę, że nie należy mu przeszkadzać od początku. A czym się przeszkadza? Stereotypami , które nakłada się na człowieka wyśmiewając swobodny oddech tudzież płacz. „Chłopaki nie płaczą”, „nie bądź beksa”, „nie płacz, jak baba” – ileż w tym pogardy dla największego z cudów naszego istnienia – oddechu i jego dziecka -płaczu, który zmiata wewnętrzne śmietniki i przemywa nasze oczy. To, co utwardza człowieka – prowadzi do jego śmierci. Oddechowej.

Nie bójmy się łez, płaczu i powietrza, nawet jeśli momentami jest huraganem.

 *****

Jako piękne uzupełnienie powyższego tekstu proponuję lekturę artykułów Mistrza Znaków: http://znakownia.blox.pl/2011/11/Namida-czyli-lzy.html

oraz:

http://znakownia.blox.pl/tagi_b/24359/oddech.html

Nadwaga
Dlaczego warto rozciągać mięsień biodrowo-udowy?