Chód i co z nim?

Od tygodni noszę się z napisaniem czegoś o chodzie. Chodzi ten  temat za mną i chodzi, drepcze czasem, słyszę jego kroki a nie mogę dostrzec tego, co chce mi przekazać. Wreszcie jest chwila, by coś podsumować.

 

Czym jest chód? By nie brzmiało to banalnie i definicyjnie. W moim czuciu tego, chód jest kompilacją naszych doświadczeń motorycznych, energetyczności, wzorców emocjonalnych zapisujących się w naszych ciałach od samego początku, odzwierciedleniem naszego tętnienia życiem tudzież wstrzymań, zablokowań, hamowań niejednokrotnie powodowanych tym, czym częstuje nas dom rodzinny. W chodzie objawia się wszystko, kim jesteśmy w danej chwili,gdyż chód jest elementem zmiennym, pomimo, iż w miarę podobnym na przestrzeni czasu.

 

„Po chodzie ich poznacie” – można rzec i jest w tym stwierdzeniu 200% prawdy. Chód przynależy do każdego z osobna, jest naszą wizytówką, możemy przecież poznać idącego nawet po zmroku, ciemność li tylko uwidacznia inne jego elementy, których za dnia nie dostrzegamy – choćby melodykę kroków. To charakterystyczne stuk, stuk, stuk, dla każdego z nas tak różne, wynika przecież z indywidualnych różnicach w budowie, ale przede wszystkim funkcji ciała. FUNKCJI, bo te są najważniejsze. Funkcja zawiera w sobie elastyczność, witalność, siłę, ugruntowanie, otwartość, drżenie pod skórą, swoisty głód kolejnego dnia, gotowość na wzięcie się z nim pod rękę i wspólny marsz, wspólne działanie.

 

Chód uwidacznia także wszelkie niedociągnięcia lub raczej kompensacje, które musi wyczyniać ciało, by w miarę prawidłowo działało. Wystarczy spojrzeć, pomyśleć i wykonać szybką analizę, by dostrzec nieznacznie, ale zawsze dłuższą nogę choćby, ograniczenie ruchu rotacji wewnętrznej biodra obciążanego, czy też zaburzenia pracy któregoś z odcinków kręgosłupa. Wszystko widać, wystarczy patrzeć i myśleć.

 

Chód wyciągnie z człowieka każde nierówności, każdy brak równowagi w którejś z tkanek i nie jest to banał. Chód w moim mniemaniu jest chyba najlepszym z testów funkcjonalnych ciała ludzkiego, dostępnych dla fizjoterapeuty i lekarza. Nie wymaga niczego, poza myśleniem, a ilość danych zebranych o pacjencie jest aż za duża momentami.

 

Czy chód powinien być symetrycznie doskonały? Teoretycznie mógłby, tylko po co? 🙂 Dzięki temu, że nie jest, zachowujemy siebie, własną odrębność, niepowtarzalność, rozpoznawalność właśnie. Jedni idą szybko, inni wolno, jedni twardo stąpają po ziemi niszcząc buty jedne po drugich, inni szurają stopami delikatnie, inni zaś kiwają się na boki, przemawiając wyraźnie w imieniu swoich bioder…

 

Chód jest zaangażowaniem wszystkich układów do pracy, stanowi trening, relaks, odprężenie ale i wyzwanie. Jest przeciwwagą do wysiłku psychicznego, ale i potrafi być wysiłkiem do granic. Jest ruchem, a on stanowi podstawę życia. Jest pompą, a ona stanowi podstawę wypełniania i opróżniania. Jest rytmem, a te są nieodłącznym elementem naszego świata. Jest wreszcie melodią, na którą niektórzy nie pozostają głusi. Chodźmy więc do chodu, podejdźmy do niego z ufnością. Chodźmy wraz z nim na wyprawę do nas samych, wystarczy się wsłuchać…

 

Szyja jako lustro wyborów
Biodra wg Gajowca w Mielcu!!! :-)