W-Wietnamie-otwarto-niezwykly-Zloty-Most.-Unosza-go-dwie-gigantyczne-kamienne-dlonie!-WIDEO_article

A możeby tak zmienić imię?

Mam na imię Mostek. Przez duże M. Postanowiłem w końcu napisać, bo czuję, że nadszedł mój comming out. Nie chcę się już chować, udawać, że mnie nie ma. Że jestem mało ważny, bo biodra ważniejsze. Albo mózg. Albo tętnica podkolanowa. Ja też. I nie twierdzi tego moje ego, a rzeczywistość, którą tworzy moja obecność…”

To fragment listu, który zastałem niedawno na stole w gabinecie. Napisany dość starannie, równo, kształtne litery, uporządkowane informacje, podpis, dziękuję, tyle w temacie. A i na końcu niewielkie ps: „jeśli chcecie coś dodać, to chętnie posłucham Waszych o sobie przemyśleń”. Pomyślałem więc, że najpierw napiszę coś od siebie, potem poproszę Was, byście zajęli stanowisko. Na końcu podsumuje to Mostek. Umowa?

Mostek to kość. Twardy jest. Ale i elastyczny, jak każda kość. Stanowi łącznik pomiędzy prawa a lewą stroną klatki piersiowej. Łączy dwa światy – męski i żeński, prawy i lewy. Co za niezwykłe miejsce.

Mostek to kość, która w dużej mierze chroni serce. Jego kostna tarcza. Musi być wytrzymały, bo serce ważne, więc i ma kogo bronić. Ochroniarz Bardzo Ważnej Persony. Zdecydowany brać na siebie uderzenia, te fizyczne, ale i emocjonalne. Maj swój niewielki, ale miecz, rękojeść. Może jest mieczem serca? Pomyślimy później.

Mostek służy narządom z wnętrza klatki, jako miejsce zaczepu. Jest ich przystanią, przy której zacumowane, dryfują w rytmie falującego w ciele życia. Zaufany, w miarę stabilny, dający zaczepienie. Punkt odniesienia dla wszystkich, którzy potrzebują się na nim wesprzeć.

Na mostku opiera się prawy i lewy obojczyk, a więc obie kończyny górne. To, co potrafimy nimi wykonywać w dużej mierze wynika z mostka i skrywanych pod nim uczyć, intencji.

Mostek potrafi także być kryjówką. Co najczęściej skrywa mostek? Kto chowa się za nim?

Łzy.

Bo mostek to Most pomiędzy niewypłakanym żalem, tęsknotą, złością, zrozpaczeniem po stracie, a spokojem, pogodzeniem się z przemijaniem, ciszą, którą słychać po odejściu bliskiego. Wstrzymanie oddechu, bo nie ma kiedy na płacz lub „nie wypada” – tu wkracza mostek. Przygarnia te łzy, które w drodze na świat nie zdążyły się urodzić. Tłoczą się ku wyjściu, ale nie ma jak, brak okazji, może iluzja o mijającym czasie miałaby pomóc je tam pozostawić. Nic bardziej mylnego. One tam żyją. Są. Szepczą do mostka od środka swój żal, prosząc: „wypuść nas”. Mostek jest czujnym strażnikiem łez i nie spieszy mu się puszczanie ich wolno. Jest Strażnikiem Pozoru, Że Łzy Są Zbyteczne.

Emocje, które nazwałem przed chwilą są fragmentem całości zjawiska, za którym stoi mostek. Praca z emocjami nie wniesie nic rzeczywistego w stan człowieka, jeśli pozostawimy Mostek nieruchomym. Jeśli to, co kryje się za nim, nie ujrzy światła dziennego. Mostek jest Mostem pomiędzy „wtedy”,a „teraz”. Pomiędzy „wiele lat temu”, a „dziś”. Mostek może stać się mostem zwodzonym, który przepuszcza nas dalej, pozwala ruszyć z miejsca. Wypłakane łzy harmonizują przecież oddech, a ten jest jedną z trzech podstawowych form życia w ciele człowieka. Prawa strona spotyka się w nim z lewą, góra z dołem, przepona z mięśniami chroniącymi klatkę piersiową od przodu… Mostek – jakże filigranowe imię.

Może warto zastąpić je słowem: Most?

Dumny, świadomy swojej roli, hojny w rozdawaniu oddechów do wszystkich zakątków ciała, mądry w odczytywaniu tego, co próbuje chować się za nim przed światem. Zachęca do wyjścia, równoważnego spokoju znajdującego swoje odbicie w oddychaniu, biciu serca. Spokój w tym rejonie, to spokój ciała. Pomost między chorobą, a zdrowiem, niepokojem, a łagodnością. Bo czy nie do mostka tulimy nasze dzieci? Tuż za nim słychać serce. Nasz core. Nasz świat.

Most.

Na imię mam Most.

Ps: a teraz Wasza kolej…

W-Wietnamie-otwarto-niezwykly-Zloty-Most.-Unosza-go-dwie-gigantyczne-kamienne-dlonie!-WIDEO_article

Komunikaty - wszystkomówiące sygnały z ciała
Triada depresyjna